Intelekt

Aleksander Wat w „Moim wieku” wystawia Dzierżyńskiemu opinię człowieka o „gołębim sercu”, kochającego dzieci, a postawienie go na czele zbrodniczej Czeki przypisuje wyjątkowej perfidii Lenina, chętnie stosującego ten rodzaj komunistycznej przewrotności, bowiem niszczył on skutecznie nawet najszlachetniejsze charaktery. Diametralnie inne zdanie o Dzierżyńskim ma Ferdynand Ossendowski. Twierdził on, że nawet Lenin unikał wizyt w osławionej siedzibie Czeki na Łubiance, bowiem władał tam człowiek ogarnięty żądzą mordu, zły, nieobliczalny i szalony. Czytając „Mój wiek” ponownie znajduję tam tyle naiwności, że po 250 stronach odstawiam tę książkę na półkę, rozważając, czy po prostu nie wyrzucić jej na śmietnik. Jedyną zaletą, wynikającą tej lektury, jest zrozumienie przyczyny, która zawsze pozwalała, i wciąż pozwala, obywać się intelektualistom bez rozumu. Nie potrzebują rozumu. Mają intelekt.