„Efekt Pauliego” o którym M. Eliade wspomina w „Dzienniku Emigranta”. W. Pauli, fizyk, który przez wiele lat nie mógł jeździć taksówką, bowiem za każdym razem, gdy brał taksówkę, wydarzało się coś przykrego, wypadek, awaria silnika, napad, zablokowane ulice. Jeden z moich znajomych doświadczał podobnego efektu, ilekroć jeździł windą. Pierwszy raz ugrzązł w niej, gdy wybierał się w podróż samolotem na wakacje. Miał wczesny odlot, znalazł się w windzie pewnej niedzieli o godzinie trzeciej nad ranem i pozostał tam, zawieszony między szóstym a siódmym piętrem, aż do dziesiątej rano, gdy wreszcie dotarła pomoc. Dotarł do wakacyjnego raju z trzydniowym opóźnieniem. Efekt Pauliego dopadł go ponownie w niedługi czas potem, gdy winda, uwięziwszy go na wiele godzin, dziwnym trafem znów prawie na wysokości szóstego piętra, wykluczyła go z walki o bardzo intratne stanowisko w znanej firmie. Od czasu, gdy zdarzyło się to trzeci raz, w podobnych, równie ważnych dla niego okolicznościach, zaprzestał korzystania z windy i niezależnie od ilości pięter, zwykł był pokonywać je w mniej czy bardziej uciążliwej wędrówce.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.