Czy świat będzie lepszy, jeżeli cywilizacja europejska padnie pod uderzeniami zidiociałych tłumów i na czoło wysunie się cywilizacja chińska czy arabska? Śmiem wątpić. Tradycja rozumu, tradycja wolności oraz tradycja miłości nie narodziły się ani w Azji ani w Afryce – narodziły się w Europie. Ta triada, atakowana obecnie zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz, jest fundamentem współczesnego świata. Tymczasem już dziś widać, że orientalny despotyzm wywiera na świat coraz większy wpływ i świat oswaja się z tym bez problemu. Chiny budują genetyczną bazę danych DNA każdego mieszkańca kraju, by śledzić ludzi coraz sprawniej. Światowa Organizacja Zdrowia, zdominowana przez wpływy chińskie, wydaje dyrektywy w sprawie koronawirusa, bezkrytycznie wykonywane przez rządy większości państw, co w rezultacie powoduje głęboki paraliż społeczny. Muzułmański fanatyzm jest traktowany przez kraje zachodnie jako element słusznej walki wyzwoleńczej. W Indiach za brak masek policja bije zatrzymanych kierowców, a także pasażerów pałkami i oblewa ich chemicznym środkiem odkażającym. I można takie przykłady mnożyć niemal w nieskończoność. Nasz świat w zawrotnym tempie oddala się od greckiego ideału rozumu, wolności i chrześcijańskiego ideału miłości. Prezentyzm i relatywizm, czyli poprawianie mądrego wczoraj przez głupie dzisiaj, to metody anihilacji naszej pamięci i przeszłości. Ale nasza przeszłość nie jest terra nullius, a każde dziedzictwo, bez względu na jego wartość, jest obciążeniem nieusuwalnym, bo tradycji nie da się napisać od nowa – nie ma udanych prób konstruowania tożsamości w oderwaniu od historii. Tymczasem staczamy się cywilizacyjnie, przyglądamy się temu i bezmyślnie oklaskujemy nasz własny upadek. Voilà!
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.