Dzieci palestyńskie uczy się zabijania Żydów. Izraelskie dzieci śpiewają o zniszczeniu strefy Gazy. Palestyńczycy nienawidzą Żydów. Żydzi nienawidzą Palestyńczyków. Są kraje, które popierają Palestynę i są inne, które popierają Izrael. Żadne z nich nie czynią tego z powodów moralnych czy etycznych. Poparcie lub potępienie ze strony państw czy organizacji jest zawsze związane z kwestią interesów. Pewne państwa i pewne organizacje mają interes w tym, by popierać Palestynę lub popierać Izrael. W wypadku, gdy nie chodzi o interes, z całą pewnością chodzi o ideologię. Państwa nie uprawiają działalności charytatywnej. Organizacje, nawet te, które określają się mianem charytatywnych, są zwykle podporządkowane określonej ideologii, a więc i one nie są bezstronne. Nie ma bezstronnych państw i nie ma bezstronnych organizacji, ale to one zabierają głos i to one mówią nam o złych Palestyńczykach albo o złych Żydach, prowokując nas do zajmowania stanowiska. I czynimy to. Wypowiadamy się, stajemy się gorliwymi stronnikami Palestyńczyków lub stronnikami Żydów, oskarżamy jednych albo drugich, ślepo przyjmujemy zmanipulowane fakty i argumenty, i kolportujemy je dalej, niekiedy tak zacietrzewieni, że dalibyśmy się za nie zabić. Państwa i organizacje inicjują tę obrzydliwą zabawę, ale to my bawimy się w nią, my bierzemy w niej udział i to my ją legitymizujemy. Żaden spektakl bez widzów nie trwa długo. To nasze zaangażowanie w sprawy, których nie rozumiemy i nie znamy powodują, że to pełne nienawiści i śmierci przedstawienie wciąż może trwać.
Nie wiem, kto w tym wszystkim ma rację. Nie wiem, czy w ogóle istnieje coś takiego jak racja. Nie znam faktów, a nawet gdybym je znał, wcale nie jestem przekonany, czy zdołałbym zinterpretować je we właściwy sposób. Wiemy już od dawna, że faktów w żadnym razie nie wolno utożsamiać z prawdą, i wiemy również, że i sama prawda może posiadać wiele twarzy, czasem tyle twarzy, ilu ludzi dotyczy. Nie jestem akolitą ani Palestyńczyków ani Żydów. Nie mogę i nie powinienem rozstrzygać, kto ma rację lub kto jej nie ma, a jednak istnieje coś, co mogę – mogę potępić mordowanie bezbronnych ludzi, mordowanie dzieci i kobiet, mogę potępić każdą formę bezprzykładnego okrucieństwa, każdą formę fanatyzmu, każdego, kto na to przyzwala oraz każdego, kto to stosuje, bo tego nic nie może usprawiedliwić, ani żadna racja stanu ani żadna, choćby najgłębsza, ludzka rozpacz. Rozpacz, która ucieka się do zbrodni, do mordowania dzieci, przestaje być ludzka.
W lutym 1905 roku, Kalajew, terrorysta z Organizacji Bojowej PPS, rzucił na placu Senackim w Moskwie bombę na karetę wielkiego księcia Sergiusza. Podczas pierwszej, wcześniejszej próby zrezygnował z tego zamiaru, bo gotując się do rzutu, dojrzał w karecie żonę i dzieci księcia. Poczekał na drugi przejazd, gdy książę był sam, i dopiero wówczas dokonał zamachu. 1 września 2004 roku, w Osetii, w miejscowości Biesłan, terroryści świadomie wybrali za cel ataku szkołę i dzień rozpoczęcia roku szkolnego. Zginęły setki dzieci, setki innych zostały okaleczone. Sto lat temu sumienie nie pozwalało terrorystom zabijać dzieci. Terrorysta starał się unikać przemocy wobec ludzi niewinnych i bezbronnych – w przekonaniu terrorysty z początku XX wieku zabicie niewinnego człowieka unicestwiało i podważało sam akt terroru. „Sumienie” dzisiejszych terrorystów ma zdecydowanie inną proweniencję, czego my, niestety, wciąż nie chcemy sobie uświadomić i uparcie traktujemy ich jak ludzi, podczas gdy oni – beztrosko przeskoczywszy od barbarzyństwa do dekadencji – ludźmi nie stali się nigdy.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.