Coraz więcej miejsc staje się non place – „nie miejscem”, bowiem gdziekolwiek wylądujesz jest do złudzenia podobnie. Pokonałeś tysiące kilometrów, zmieniając strefy czasowe i pokonując oceany, a na miejscu czeka na ciebie Hilton, Marriott, Wyndham, Accor, Choice Hotels, Best Western, dokładnie taki sam, jak ten w twoim mieście. Potem wychodzisz na ulicę i już na pierwszym zakręcie widzisz szyld 7-Eleven, Carrefour, H&M, Nike, Walmart, Costco, Lidl, McDonald’s, Burger King, te same krzykliwe neony dobrze ci znanych firm, reklamujących te same towary w niemal identycznych opakowaniach, z billboardów uśmiechają się do ciebie znane ci twarze, wnętrza magazynów wyglądają tak samo jak w twoim mieście albo łudząco podobnie, widzisz nazwy tych samych banków, biur podróży, takie same ubrania, obuwie, restauracje, a w nich podobne dania, podobne automaty, taksówki Ubera, etc. Ulica w Singapurze, Barcelonie, Kairze, Brukseli czy w Limie przestaje czymkolwiek różnić się od ulicy w twoim mieście. Nikt już nie fatyguje się, by zmieniać dekoracje w tej sztuce.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.