Vatican

Przeczytałem dziś, że w czasach cesarstwa Rzymskiego dolna część Watykańskiego państwa była niedostępnym bagniskiem zamieszkiwanym jedynie przez węże. Według Pliniusza żyły tam węże tak wielkie, że potrafiły połykać dzieci w całości. W I wieku n. e. cesarzowa Agrypina nakazała osuszyć te tereny, zakładając tam imponujące ogrody. Na obecnym Placu św. Piotra, estradzie wiernych, w tamtych czasach regularnie odbywały się wyścigi rydwanów konnych i, za panowania Nerona zwłaszcza, publiczne egzekucje.

Miasto Watykan i Bazylika św. Piotra wybudowane są na pogańskim miejscu kultu zwanym w łacinie Vaticanus mons lub Vaticanus collis, co oznacza wzgórze lub górę proroctwa. Słowo Vatican (od Vatis czyli prorok i can czyli wąż) oznaczałoby więc dosłownie „proroczy” lub „prorokujący wąż”. Monety wybijane w Watykanie często oznaczane są inskrypcją „Citta del Vaticano” – Miasto Proroctwa.

Absurd

System, w którym jeden pracuje, mniej czy bardziej ciężko i płaci podatki, podczas gdy ktoś drugi przyjemnie żyje z efektów tego typu przymusowej dobroczynności, będąc najczęściej bezrobotnym z wyboru, jest tak głupi, niedorzeczny i tak absurdalny, że aż trudno uwierzyć, że nikt przeciwko temu nie oponuje, że nie ma żadnych protestów, że traktujemy to jako oczywistość. Jeśli powszechny dochód podstawowy ma mieć jakąś legitymację społeczną, w żadnym razie nie może być finansowany poprzez obłożenie podatkiem jednego, by dać pieniądze drugiemu. Program ten w ogóle nigdy nie powinien być finansowany z podatków – co wyżej może z zysków z kapitału, choć i to jest mocno wątpliwe. Jeszcze jeden smutny przykład na to, jak skutecznie absurd potrafi wrastać w rzeczywistość.

Rzymski kalendarz

Czy próbowałeś wyobrazić sobie tydzień bez dni wolnych? Gdy zacząłem przedzierać się mozolnie, ale i z fascynacją, przez rzeczywistość starożytnego Rzymu, zdumiewało mnie, że już w epoce wczesnego cesarstwa w rzymskim kalendarzu była tak szalona ilość dni świątecznych – naliczyłem ich co najmniej 160. Trzeba przyznać, że nasz „świąteczny” kalendarz nie prezentuje się przy tej cyfrze ani atrakcyjnie ani bogato. I, niestety, nie od razu odkryłem przyczynę tego stanu rzeczy, bo nie docierało do mojej świadomości, że Rzymianie nie mieli ani jednego dnia wolnego od pracy w ciągu całego tygodnia. Dzień wolny od pracy, niedziela, pojawia się przecież dopiero z chrześcijaństwem. W Rzymie starożytnym nie pracowano co prawda równie niewolniczo jak dziś, przez mordercze i długie osiem godzin. Ich dzień pracy zamykał się w trzech, może czterech godzinach, ale jednak bez żadnego, choćby jednego wolnego dnia w tygodniu. Ciekawe, że bez trudu potrafimy wyobrazić sobie stroje tamtych ludzi, wydaje nam się nawet, że jesteśmy w stanie zrozumieć, co czuli i jak myśleli, ale w innych sprawach zawsze stosujemy nasze miary i wagi.