Czy jesteś w stanie odgadnąć, co może znaczyć słowo Empfindlichkeit? Tabletki na przeczyszczenie? Klej do metalu? Bakterię jelitową? Nie, nic z tych rzeczy. To czułość. A verlangen? Brzmi niczym klauzula w prawie spadkowym lub przedłużenie śrubokręta. Tymczasem znaczy: pożądanie. Verstand? Czyżby taśma produkcyjna w warsztacie świętego Mikołaja, gdzie pracuje banda krasnoludków w czerwonych pikielhaubach? Znów pudło. To intelekt. Może więc groźnie brzmiące Sehnsucht? Imię mezopotamskiej bogini zła? Część składowa parasola? Nie. To tylko tęsknota. De Goncourt słusznie uważali, że niemiecki to nie język, lecz sieczkarnia.
Dzień: 2020-05-31
Wenecja
Kiedyś, gdy fascynował mnie Casanova, marzyłem o tym, by wybrać się do Wenecji i – dobrym zwyczajem z dziewiętnastego wieku – pozostać tam miesiąc, a najlepiej dwa albo cztery, wędrując w poszukiwaniu cieni Bragadina, Marii Eleonory, kardynała de Bernis, Henrietty czy samego Giacomo zmierzającego ku Ponte dei Sospiri w jego pudrowanej peruce, jedwabnych bryczesach, w czarnym trójgraniastym kapeluszu, spowitego w tabarro, z twarzą ukrytą za sztywną, śmiertelnie białą bautą. Potem, gdy mogłem tam pojechać, ale ledwie na tydzień czy dwa, tak krótki czas wydawał mi się nieomal profanacją. Teraz, gdy mam czas, chyba także już tam nie pojadę. Choć z innych przyczyn. Choćby dlatego, że władze tego miasta postanowiły reglamentować ilość turystów i na wejście do niego trzeba stać w kolejce. W Wenecji nie można być petentem.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.