Snob. Etymonem tego słowa jest pospolity skrót, który stosowano w XVIII i XIX wieku na angielskich uczelniach. Otóż, przy nazwiskach studentów „dobrze urodzonych” pisano zwykle nobilitas (szlachectwo), natomiast przy pozostałych sine nobilitate, czyli bez szlachectwa, a więc w skrócie s.nob. Odnosiło się to więc początkowo do studenta, który nie był szlachcicem, do osoby spoza arystokracji, i w sumie nic ponadto. Obecne, zdecydowanie pejoratywne znaczenie tego słowa, jest stosunkowo młode, bo pojawia się dopiero na początku XX wieku. Nie jest to przypadek. Nie znaczy to, że wcześniej zjawisko takie nie występowało. „Właścicieli złotych kranów” nie brakowało nigdy, chwalenie się jest formą snobizmu, ale snobizm w formie jaką znamy ją obecnie pojawia się dopiero ze zmianą struktury społeczeństwa, czyli w sytuacji, gdy klasy niższe zdobywają możliwość naśladowania klas wyższych. W poprzednich wiekach ani chłop ani mieszczanin, nawet jeżeli byli stosunkowo zamożni, nie mogli marzyć o tym, by przez imitowanie gustów i mody elity pretendować do miana elity. Było to nie do pomyślenia, nie mówiąc o tym, że mogłoby to mieć tragiczne konsekwencje – średniowieczna arystokracja brała na serio swoje przywileje i strzegła ich zazdrośnie. Snobizm jest więc pośrednio niechcianym dzieckiem mocno rozluźnionych obyczajów.