Ziemia ma ponad 4,5 miliarda lat. 4,5 miliarda lat to niewyobrażalny okres czasu i w tym kontekście pytanie, które niekiedy sobie zadajemy, pytanie o to, czy przed nami mogła istnieć na Ziemi jakaś rozwinięta cywilizacja, wcale nie wydaje się być naiwne. Jeżeli założymy, że coś takiego było możliwe, to – jak podpowiada nauka – odpowiedzi powinno się szukać w zapisach paleoklimatycznych, geochemicznych i sedymentologicznych, bo tylko tam mogłyby przetrwać jakieś ślady. Tymczasem naukowcy niczego takiego nie znajdują, chociaż i to też da się wytłumaczyć. Nawet te „niszczycielskie” ślady, które my obecnie pozostawiamy na Ziemi, aczkolwiek przetrwają tysiące lat, za miliony lat przestaną jednak być wykrywalne. W takiej perspektywie może po nas przetrwać zaledwie kilka centymetrów osadów w geologicznym zapisie, może jakieś okruchy plastyku i radioaktywnych pierwiastków. Teoretycznie powinno to wystarczać, ale tylko teoretycznie, bo wiele z tych śladów jest prawie nie do odróżnienia od zjawisk występujących naturalnie. Wiemy już, że im dłuższy czas trwania jakiejś cywilizacji, tym większego sygnału po niej można byłoby oczekiwać w zapisach geologicznych, ale nie jest to, niestety, koniec tego równania, bo im dłużej trwa cywilizacja, tym bardziej zrównoważone stają się jej praktyki, by przetrwać, a takie społeczeństwa zostawiają po sobie mniejszy ślad. To zaś oznacza mniejszy sygnał w zapisie. Koło zamyka się. Nasze szanse, by dowiedzieć się, czy przed nami istniała na Ziemi jakaś rozwinięta cywilizacja, są praktycznie równe zeru. Wydaje się więc, że – jak we wszystkim – jesteśmy skazani na to, by istnieć bez przestrogi i bez pocieszenia.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.