Jakiś durny artykuł usiłujący wybielić Turków z odpowiedzialności za eksterminację Ormian. Natychmiast przychodzą mi na myśl słowa Sándora Márai z jego „Dziennika”: „Najwyraźniej Turcy także mieli swoich „poputczyków” piszących popularyzujące ich europejską obecność wstępniaki, a i dziś działają na Zachodzie pilni autorzy takich artykułów.” Márai pisał, że przez półtora wieku tureckiego panowania na Węgrzech, kraj ten, który w XV wieku liczył 4 miliony ludności, więcej niż ówczesna Anglia, po odzyskaniu wolności stanowił zaledwie półtoramilionowy, całkowicie spustoszony kraj żebraków. Tureckie panowanie dokładnie wszędzie miało ten sam lub podobny skutek – w 1837 roku ludna niegdyś Grecja, po uzyskaniu niepodległości, wyzwoliwszy się ze śmiertelnego uścisku Turcji, liczyła sobie ledwo 800 000 (sic!) mieszkańców. Jeszcze kilka dziesięcioleci „dobrego” tureckiego panowania, a Grecy przestaliby istnieć jako naród.
Ze świetnej pracy Imago Turci (Studium z dziejów komunikacji społecznej w dawnej Polsce 1453-1572), polskiego historyka Piotra Tafiłowskiego, można dowiedzieć się, że nigdy jednak nie brakowało apologetów islamu, czy jak ich nazywa Márai „poputczików islamu”, a już zwłaszcza nie brakowało ich w kręgach zachodnich humanistów. Niektórzy z nich, jak Giovanni Maria Falfi, gotowi byli nawet widzieć w Turkach potomków obrońców Troi, sugerując tym samym ich słuszne prawa do zasiadania na imperialnym tronie Nowego Rzymu.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.