Czarownice

Albrycht S. Radziwiłł  w drugim tomie „Pamiętników”, pod datą 4 maja 1643 roku, opowiada o zjawisku, które miało miejsce we wsi Babin, gdzie pojawiła się chmura „na kształt kolumny, dzieląca się i zwierająca znowu”: Jak mi relacjonował ów Babiński, w którego dworze się to zdarzyło, powstała taka burza, że połamała dachy domów, porwała w powietrze wóz, wodę ze stawu uniosła na 30 i więcej łokci, sługę chciała wyrzucić w górę, a oderwawszy go od węzła domu, miotała nim silnie i byłaby go dalej zawlokła, gdyby sąsiednie domy nie zasłoniły go od tego gwałtownego wichru. Z tej chmury wyszli mali, czarni ludzie i wołali donośnymi głosami: „Bij! Morduj!”. Moc północno-zachodniego wichru nie trwała dłużej niż krótką chwilę, bo inaczej wszyscy zginęliby ze strachu. Sam pan domu zawierzył swój ratunek piecowi piekarskiemu i mimo woli uczynił znak krzyża na czole. Dwie mile stamtąd, w polu, znaleziono uniesionego powietrzem przez burzę martwego chłopa z poskręcanymi rękoma i nogami. Niewątpliwie czarownice spowodowały tę tragedię.