O kobiecie

Dr Stanisław Morawski, dziewiętnastowieczny lekarz, pisarz i pamiętnikarz  o Marii Szymanowskiej, słynnej polskiej pianistce i kompozytorce: Była piękna. Silna, hoża, o nadzwyczajnie przyjemnej twarzy. Wzrost słuszny. Kibić prawdziwej Muzy, prosta, szykowna i kształtów przyzwoicie pełnych, łechcących zmysły. Ruchy jej były zgrabne i miękkie, faliste, łabędzie, rozkoszne. Ręce od ramion do samych różowych paznokci jakby toczone. Plecy atłasowe, pulchne, dziwnej śnieżnej białości. Biust cały artystycznie złożony. Miała oczy błękitne, włos blond ciemnawy, zęby białe jak kość słoniowa.

Kto dzisiaj odważyłby się pisać w ten sposób o kobiecie? Nawet słowo „piękna” znikło już z zestawu epitetów, jakimi obecnie obdarzamy kobiety, a jeżeli przypadkiem pojawia się, to najczęściej wymawiane z ironią lub zażenowaniem.