Ludzie dotknięci agnozją barw nie dostrzegają kolorów, choć ich oczy zdolne są do ich rozpoznawania. Nigdy nie słyszałem terminu „agnozja słów” i pewnie go nie ma i raczej nie będzie, bo brzmi politycznie niepoprawnie. Agnozja słów. Niedawno toczyła się w internecie gwałtowna dyskusja na temat słowa „witam”, używanego często jako słowo otwierające mail czy list. Część dyskutantów, zwłaszcza tych z bardzo solidnie już rozwiniętą agnozją słów, utrzymywała, że jest to słowo równie dobre jak każde inne i właściwie nie ma znaczenia to, jak zaczynamy nasz list. Agnozja nie pozwoliła im dostrzec, że słowo „witam”, użyte w taki sposób i w tym kontekście, zakłada oczywistą nadrzędność tego, kto wita (przełożony – podwładny). Jest to słowo narzucające dystans, ustanawiające hierarchię – gdy używa go gospodarz, witając gości, chce tym samym dać do zrozumienia, że to on jest panem tego miejsca. Trzeba być głuchym jak ślimak, by nie wyczuć tego aż nadto wyraźnego przekazu, nawet jeśli podany jest bardzo delikatnie i uprzejmie. Znaczy: to ja witam, to ja jestem gospodarzem, to ja decyduję. Agnozja słów postępuje. Ludzie mówią, piszą, wciąż używają słów, ale coraz rzadziej czują ich barwę i kolory, ich smak i zapach. Składają słowa w pewne, dość prymitywne wzory, trochę tak, jak składa się klocki domina i wydają się być przekonani, że prowadzą dialog. Rozważmy inny przykład. Wyobraźmy sobie, że zapraszam kogoś na wernisaż albo na obiad do modnej restauracji, a on odpowiada słowami „mam inne plany”. Niby nic wielkiego? Ma inne plany i to wszystko. Otóż, nie całkiem. Gdyby był odpowiedział słowami „Niestety, dzisiaj nie mogę” wszystko byłoby w porządku. Informacja, że dzisiaj nie może zręcznie podkreślona przez słowo „niestety”, które w tym kontekście wyraża żal, że do tego nie dojdzie, pozwoliłaby gładko przełknąć odmowę. Natomiast odpowiedź typu „mam inne plany” jest w swej istocie obraźliwa i lekceważąca, bo sugeruje, że nasza propozycja wernisażu czy restauracji jest niczym w porównaniu z tym, co pytany ma w planach i, mówiąc nieoględnie, możemy się wypchać z naszym marnym wernisażem. Odpowiedź „mam inne plany”oznacza też, że ktoś jest mało zainteresowany naszym towarzystwem. Przesadzam? Nie sądzę i jest mi żal tych, którzy dojrzą w tym choć cień przesady. Ich świat musi być ciasny, pozbawiony głębi i płaski. Jak to powiedział Wittgenstein? Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata.