Jeśli dobrze zrozumiałem chciałby pan uczynić tej dziewczynie zarzut z tego, że przedkłada przyjemność nad rozsądek. Proszę mi wybaczyć, ale pański zarzut jest bezsensowny. Ani jednostki bowiem ani społeczeństwa nie kierują się zasadami tak wysoce abstrakcyjnymi jak rozsądek, pożytek czy sprawiedliwość. Niech pan nawet nie próbuje zaprzeczać. Czyż wszystkie wyniszczające wojny, jakie wypełniają naszą historię, są rozsądne, pożyteczne lub sprawiedliwe? Naszym istnieniem rządzą namiętne prawa życia. Jestem biologiem, jak pan wie, i mogę pana zapewnić, że nawet społeczności zwierząt i owadów podlegają tym samym prawom. Mrówki z gatunku formica sanguinea, tylko dla samej przyjemności narkotyzowania się wonnymi wydzielinami pewnego gatunku pasożytów, otwierają przed nimi swoje mrowiska, następnie żywią je i tak dalece wydają na ich pastwę jajeczka i młode larwy, że prędzej czy później cała kolonia ulega zagładzie. Nawet w skali społecznej prawo użyteczności jest niewolnikiem, a nie panem. Imperatyw uniesień narzuca nam samo życie …