Mężczyzna wierzy, że prostytutka jest ciemnym kwiatem jego żądzy – powiedziała Venna – ale prostytutki to nałożnice i kapłanki miasta. To miasto je stwarza, wybiera i tylko jemu służą. Wieś może mieć swoją ladacznicę, jakąś meretrix Heva dicta Wspólna, jakąś dziwkę, nigdy jednak nie odważyła się wyśnić prostytutki. Prostytutka należy do miasta. Tylko w tej świątyni może uprawiać swój kult, tylko tutaj jest względnie bezpieczna i tylko tutaj może przekroczyć ramy swojej egzystencji. Tylko w mieście może przeobrazić się w marzenie, w sen, w bogactwo, we władzę i czasem we władczynię. Jej prawdziwym kochankiem, ale i najczulszym oprawcą jest miasto i nikt nie kocha tak miast jak one i nikt tak długo nie opłakuje ich śmierci. Wyganiane z miast powracały zawsze, a miasta otwierały przed nimi swoje furtki, ukryte przejścia, ofiarowywały im domy i dzielnice, ukrywały je i chroniły. Miasta należy sądzić według tego, jak traktują prostytutki. Ateny byłyby uboższe bez Sokratesa, ale kim byłby Sokrates, gdyby piersi Fryne nie pomagały nam go rozumieć ?
Venna wolno, bardzo wolno uniosła dłoń odgarniając spadające na twarz włosy; rosa zdawała się obciążać rękawy jej płaszcza. Prostytutka, stojąca w ciemnej bramie domu po drugiej stronie ulicy, przeszła za narożnik i lekko zadzierając spódnicę na stojąco oddała mocz.
(Frag. powieści URBS)