To, co nie istnieje

Najpiękniejszą i najbardziej twórczą cechą naszego języka nie jest jego zdolność do przekazywania informacji o rzeczach, które istnieją, które są realne, których możemy dotknąć lub zobaczyć. To potrafią także osy szmaragdowe i szympansy. Tą cechą języka, która najdobitniej przyczyniła się do naszego rozwoju jest jego zdolność do dzielenia się informacją o rzeczach, które w ogóle nie istnieją. Tylko my, ludzie, potrafimy opowiadać historie, zmyślać je, fantazjować, tworzyć legendy, mity, snuć marzenia, produkować fikcje, wierzyć w te fikcje i kolportować je. Tylko człowiek potrafi prowadzić dialog o możliwościach hipotetycznych, o rzeczach, które mogą się wydarzyć i o takich, które nie wydarzą się nigdy, ale w które wierzymy. Tylko my zdolni jesteśmy do tego, by wierzyć w zjawiska, które nie mogą się urealnić, które muszą pozostać czystą spekulacją lub tylko marzeniem. Szympansa nie przekonamy, że za dobre sprawowanie albo przestrzeganie pewnych reguł pójdzie do nieba i będzie tam miał zawsze pod dostatkiem bananów. My natomiast, ludzie, wierzymy, że za dobre uczynki zawsze będziemy mieli nasze ulubione banany. Człowiek uwierzy. Ta boska cecha naszego języka, to, że możemy oddawać się marzeniom, kłamstwom, fikcjom i ideom i że możemy czynić to również zbiorowo, wspólnie z innymi ludźmi, spowodowała, że – jak to zgrabnie ujmuje Harari w pracy „Sapiens – od zwierząt do bogów” – homo sapiens panują nad światem, podczas gdy mrówki jedzą resztki z naszych stołów, a szympansy siedzą zamknięte w ogrodach zoologicznych i laboratoriach. Nasza kondycja jako ludzi nie jest więc związana z tym, że potrafimy właściwie postrzegać to, co istnieje, lecz z tym, że potrafimy marzyć i dzielić się naszymi marzeniami, że potrafimy mówić i pisać także i o tym, co nie istnieje.

Teoria plotki

Przekonuje mnie teoria plotki jako jedna z przyczyn rozwoju naszego języka. Ma ona, bez względu na to, czy prawdziwa czy nie, pewien przekorny wdzięk. Według tej teorii nasz język wyewoluował jako rezultat dzielenia się informacjami o świecie, a więc wykształcił się przy okazji … plotkowania. Rzetelne informacje o środowisku, w którym egzystujemy zawsze były ważne, zarówno dla naszych jaskiniowych praprzodków, by wiedzieć, gdzie można upolować mamuta, jak i dla nas, gdzie można dostać lepsze wynagrodzenie za pracę lub taniej kupić markową odzież. Równie ważne było i wciąż jest wiedzieć, kto kogo w danej grupie nienawidzi czy też faworyzuje, kto z kim sypia, kto jest prawdomówny, kto kłamie, kto kradnie, kto jest wielkoduszny, a kto skąpy, kto może pomóc lub zaszkodzić, kogo należy unikać i z kim należy trzymać. Możliwe, że te drobne z pozoru, niby pozbawione znaczenia, plotkarskie przecieki są ważniejsze niż cokolwiek innego.

Teoria plotki, znajdująca obecnie potwierdzenie w wielu badaniach i coraz poważniej traktowana w świecie naukowym, przekonuje mnie również i dlatego, że nawet dzisiaj lwia część naszej wzajemnej komunikacji nosi wszystkie cechy plotki – nasze rozmowy telefoniczne, facebooki, e-maile, instagramy, sms-y służą w głównej mierze dystrybucji plotek i tylko plotek. Plotkują wszyscy, w każdym środowisku, politycy, dziennikarze, specjaliści od mediów, ekspedientki i kucharze, a prasa i pisma ilustrowane nie tylko kolportują plotki, ale i dobrze z nich żyją. Chętnie więc uwierzę, że nasz język rozwinął się dzięki plotce.