Postęp

„Być postępowym” jest wciąż naczelnym przekazaniem naszych czasów. Postęp to coś w rodzaju religii, którą – mniej czy bardziej świadomie i szczerze – chcą wyznawać niemal wszyscy. Bycie niepostępowym, bycie zachowawczym oznacza dezaprobatę i odrzucenie. Współczesne, liberalne i  tolerancyjne społeczeństwo wybaczy ci każde odstępstwo, ale nigdy nie wybaczy ci zachowawczości. Wszyscy więc chcą być postępowi i prześcigają się w „postępowości”.

I niewielu wie, że pojęcie postępu jest względnie świeże. Pojawiło się dopiero w XVIII wieku, razem z uprzemysłowieniem. Do tamtej pory nikt nie wiedział, że powinien być postępowy i zapewne nie odczuwał takiej potrzeby. Więcej, nikt rozsądny nie chciał uchodzić za postępowego, tak jak nikt rozsądny nie chce uchodzić – przynajmniej otwarcie – za ateistę w teokratycznym państwie. Naczelną zasadą było przekonanie, że jedynie to, co zostało sprawdzone w praktyce pokoleń, jest i może być dobre, a wszelkie próby innowacji mogą mieć tylko tragiczne i zgubne skutki. Od osiemnastego stulecia obowiązuje jednak idea Postępu. Piękna idea z samobójczą przesłanką wmontowaną w jej mechanizm jak zegarowa bomba. Postęp zakłada nieustanną rewizję wszystkiego – także i tego, co sam stwarza i powoduje. Może to być skuteczna metoda poznania, może to być – i jest – inspiracja dla technologii, ale dla zasad współżycia jest to mordercze. Postęp to ciągła rewizja. Moralność to zbiór trwałych norm. Postęp znosi i podważa każdą moralność. Powstaje pytanie, dokąd zmierzymy, skoro wiemy już, że potrzeba nowości, raz rozbudzona, nie daje się zatrzymać na żadnym określonym poziomie.

Oriana Fallaci

Oriana Fallaci: „Pierwszym z ludzkich praw jest wolność od strachu”. Rozumiem intencje tej myśli, rozumiem jej szlachetność, ale wiem także, że nigdy nie było i nigdy nie będzie takich praw, które mogłyby zagwarantować nam wolność od strachu. Zwłaszcza od strachu. Wolności od strachu – i żadnej innej formy wolności – nie nabywa się przez sam fakt bycia człowiekiem. Wolność nie jest nam dana. Wolność to coś, co musimy zdobyć sami. Każdy z nas z osobna. I zdarza się to rzadko. Jeżeli w ogóle zdarza się.