Królowa duńska, Margareta, jest namiętną palaczką nikotyny i nie ukrywa tego. Co jakiś czas odzywają się w Skandynawii oburzone medialne osły zarzucając królowej, że daje tym zły przykład dla młodzieży. Królowa odpowiada arcyrozsądnie, że palenie jest jej osobistą sprawą, a gdy chodzi o przykład dawany młodzieży, to jest to nieporozumienie, bowiem pozycja królowej jest poza wszelkim przykładem, zwłaszcza w naszym świecie. Słusznie. Trudno wyobrazić sobie, że jakikolwiek nastolatek wzoruje się w czymkolwiek na królu czy królowej. Nie mówiąc o tym, że mogłoby to przynieść tragiczne rezultaty.
Dziwne jest natomiast to, że nikogo nie oburza, że wszelkiej maści gwiazdy, gwiazdeczki i idole (a więc potencjalne “przykłady do naśladowania”) palą, ładują się narkotykami, demolują lokale czy gwałcą nieletnie. W tym kontekście nikt nie odważa się wspomnieć o ”złym przykładzie dawanym młodzieży”, chociaż tylko w takich przypadkach miałoby to być może odrobinę sensu.