Zbawienie

Jedynie średniowiecze poważnie traktowało religię i jej dogmaty. Ludzie przejęci wizją wiecznego potępienia w lęku i trwodze pracowali nad swoim zbawieniem, starali się stać się bezgrzeszni lub święci, przedkładali wieczność nad chwilową przyjemność. Nic dziwnego, że Kościół, którego domeną wbrew pozorom nie jest wieczność lecz doczesność, wpadł w panikę i wszelkimi sposobami usiłował powstrzymać tę masową histerię. Przesadna religijność uczyniłaby Kościół absolutnie zbędnym. Zbawienie na własną rękę jest herezją; w każdej religii.

Seksualność

Człowiek zawsze słusznie przeczuwał, że w jego seksualności kryje się zalążek destrukcji, że jest niczym uzbrojona bomba, gotowa eksplodować w każdej chwili, przez wieki więc próbował ją okiełznać i opanować. Ale seksualność stłumiona jest równie destrukcyjna i powoduje nie mniej tragedii. Jesteśmy uwięzieni w tym dylemacie. I nie uwolnimy się od niego nigdy.

Platon

Platon w swoim idealnym państwie przewidywał, że nikt, kto nie skończył 40 lat nie będzie mógł nigdy, pod żadnym pozorem wydalać się z kraju; następnie nikomu nie będzie wolno udawać się za granicę, a uprawniony do tego będzie tylko ten, kto ma tam jakąś misję urzędową do spełnienia”. Wyjazdy zagraniczne zastrzegał zresztą jedynie dla takich osób, które potrafiłyby po powrocie z podróży pouczać młodych ludzi, że obyczaje i urządzenia w innych państwach gorsze są od tych, jakie mamy u siebie”. Waluta, która pozostała komuś z podróży, miała być wpłacała do skarbu państwa, a jej równowartość wypłacana w walucie miejscowej. Gdybym nie pamiętał, jak bardzo prymitywnym gatunkiem byli komuniści, mógłbym nawet pomyśleć, że nie „Kapitał” Marksa, lecz „Państwo” Platona stanowiło ich katechizm.