Odysjada 6

Odys, pozostawiony przez Feaków na brzegu Itaki, budzi się na swojej wyspie, ale Itaka pogrążona jest we mgle i nie rozpoznaje jej. Czuje się zagubiony i niespokojny, niepokoją go zwłaszcza bogate dary otrzymane od Feaków. To jego pierwsza myśl, pierwsze i główne zmartwienie. Kto też zamieszkuje tę ziemię, gdzie podziać moje skarby? – myśli w panice. Jak je uchronić? Gdzie je schować? Nie dowierza nawet Feakom, podejrzewa, że i oni mogli go ograbić z części darów, gdyż z łodzią tak prędko odbili. Tak mówił i rachował złoto i nalewki, i trójnogi, i cienko tkane przyodziewki. Nie, niczego nie brakuje, ale to wcale go nie uspakaja, zachowuje się niczym antyczny Scrooge, skąpiradło i sknera drżącą ręką liczący każdego obola. Odys jest trzeźwy, praktyczny, przewidujący, zapobiegliwy, nieokrzesany, prymitywny, szorstki, prostacki, bez odrobiny finezji i bez stylu. Odys nie ma w sobie nic z Don Kichota. Nie jest błędnym rycerzem. Finezja, wykwint, takt i kultura nie zaśmiecają jego widzenia. Realność jest realna i nie kryje żadnych innych wymiarów. Odys nie wstydzi się samego siebie. Nieco dalej, w tej samej Trzynastej Pieśni, nawet Atena, zwracając się do niego mówi: Kto inny wracający z tak długiej podróży/Jakżeby do dom śpieszył, do żony, do dziatek/A ty nie pytasz nawet o ich los i statek … Żadnych wahań, wyrzutów sumienia, żadnych subtelności – w świecie Odysa jest tylko czyn albo go nie ma. Odys powinien być patronem prakseologii.

Co widzimy

Mój znajomy z sauny, sympatyczny starszy pan, Włoch z Sycylii, delikatnie zwrócił mi uwagę, że parkowanie samochodu pod drzewem – gdzie chętnie parkujemy, jeżeli miejsce jest wolne, a tego dnia było – nie jest bezpiecznym rozwiązaniem. Przy silnych wiatrach, co tutaj, zwłaszcza nad morzem, zdarza się często, spadają na samochód gałęzie, uszkadzając lakier, a poza tym drzewo wydziela jakieś soki, które odkładają się na lakierze pozostawiając wyraźne, trudno usuwalne plamy, argumentował z przekonaniem i znajomością rzeczy. Zaskoczył mnie. Nie, nie tym, że wykazał zainteresowanie naszym samochodu, lecz tym, że w ogóle wiedział, że mamy samochód i że parkujemy w tamtym miejscu. Nigdy nie spotkaliśmy się na parkingu, nigdy ani słowem nie wspomniałem, że posiadamy samochód, nie mamy żadnych innych kontaktów poza chwilami w saunie. Zaskoczyło mnie to, co ludzie postrzegają, co widzą, to, na co zwracają uwagę, to, co zapamiętują, to, że łudzimy się sądząc, że pozostajemy anonimowi w tłumie. Osobiście nigdy nie postrzegam takich rzeczy, mój umysł nie tropi życia innych ludzi, nie zbiera informacji o nich i nie przechowuje, nawet, gdy sami ją zapodają. Z trudem zapamiętuję imiona osób, których czasem spotykam, choć doskonale pamiętam setki historycznych dat i najdrobniejsze szczegóły jakichś odległych wydarzeń. I zawsze podświadomie myślałem, że wszyscy inni widzą świat podobnie. To złudzenie. Nawet jeżeli wszyscy żyjemy w tej samej rzeczywistości, to każdy z nas żyje w niej w inny, własny sposób i postrzega inne rzeczy. Prawie niewiarygodne, że czasem udaje nam się zobaczyć to samo.