Co widzimy

Mój znajomy z sauny, sympatyczny starszy pan, Włoch z Sycylii, delikatnie zwrócił mi uwagę, że parkowanie samochodu pod drzewem – gdzie chętnie parkujemy, jeżeli miejsce jest wolne, a tego dnia było – nie jest bezpiecznym rozwiązaniem. Przy silnych wiatrach, co tutaj, zwłaszcza nad morzem, zdarza się często, spadają na samochód gałęzie, uszkadzając lakier, a poza tym drzewo wydziela jakieś soki, które odkładają się na lakierze pozostawiając wyraźne, trudno usuwalne plamy, argumentował z przekonaniem i znajomością rzeczy. Zaskoczył mnie. Nie, nie tym, że wykazał zainteresowanie naszym samochodu, lecz tym, że w ogóle wiedział, że mamy samochód i że parkujemy w tamtym miejscu. Nigdy nie spotkaliśmy się na parkingu, nigdy ani słowem nie wspomniałem, że posiadamy samochód, nie mamy żadnych innych kontaktów poza chwilami w saunie. Zaskoczyło mnie to, co ludzie postrzegają, co widzą, to, na co zwracają uwagę, to, co zapamiętują, to, że łudzimy się sądząc, że pozostajemy anonimowi w tłumie. Osobiście nigdy nie postrzegam takich rzeczy, mój umysł nie tropi życia innych ludzi, nie zbiera informacji o nich i nie przechowuje, nawet, gdy sami ją zapodają. Z trudem zapamiętuję imiona osób, których czasem spotykam, choć doskonale pamiętam setki historycznych dat i najdrobniejsze szczegóły jakichś odległych wydarzeń. I zawsze podświadomie myślałem, że wszyscy inni widzą świat podobnie. To złudzenie. Nawet jeżeli wszyscy żyjemy w tej samej rzeczywistości, to każdy z nas żyje w niej w inny, własny sposób i postrzega inne rzeczy. Prawie niewiarygodne, że czasem udaje nam się zobaczyć to samo.