Młodych mężczyzn wychowuje się dzisiaj z myślą, by byli dumą ich ojców i jednocześnie pozostali kochanymi synkami mamusi. Jest to pomysł równie poroniony jak Fit for 55, triumf ideologii nad rozumem – wychowanie ku byciu dumą ojca to szkoła buntu i apostazji, bycie kochanym synkiem jest w tej sytuacji prawie za darmo. Wybór, podyktowany zasadą zachowania energii, jest oczywisty. W ten sposób wchodzące dziś w życie młode kobiety, które mają nadzieję spotkać mężczyzn, spotykają głównie kochanych synków mamusi – w skali od jeden do dziesięciu najgorszych rzeczy, jakie mogą przytrafić się młodej kobiecie, ten przypadek plasuje się na pewnej dziewiątce.