T. „Boy” Żeleński, „Obiad literacki”: Szczególne, jak Balzac balzakizował wszystko, co się o niego otarło: taka na przykład jego śmierć – czyż to nie czysty „balzak”? Natychmiast po zgonie pisarza wierzyciele szturmujący dom, wypychający wdowę za drzwi, rzucający się na meble, wysypujący na ziemię zawartość szuflad, rękopisy, papiery, listy, które, wystawione spokojnie na sprzedaż, mogły dać ze sto tysięcy franków! I to wszystko leżało na ulicy, zbierał, kto chciał, straganiarze zawijali w to masło!