Zasada „traktuj bliźniego swego jak siebie samego” jest toporna i prymitywna. Przyjmuje ona, że wszyscy ludzie są równi, nie różnią się niczym, mają identyczne upodobania, awersje, preferencje i potrzeby. Wyobraźmy sobie jednak, że zgodnie z tą zasadą częstuję daniem z wieprzowiny wyznawców islamu, bowiem sam przepadam za wieprzowiną, a weganom serwuję krwiste i soczyste steki, bo jest to moje ulubione danie. Nie wiem, czy idea ta mogła mieć zastosowanie w jakiejkolwiek innej rzeczywistości, ale w naszej na pewno nie. Z powodzeniem natomiast wykorzystują ją ostatnio gwałciciele. Jeden z nich oczyszczał się z tego zarzutu tłumacząc, że przecież „tylko chciał jej zrobić dobrze”.