Requiem

Europejskie społeczeństwa przypominają dzisiaj pisarza, który być może i był genialny, ale wypalił się i nie ma już absolutnie nic do powiedzenia, nic do dodania, nic do przekazania, niezdolny jest nawet do tego, by w innym miejscu postawić przecinek czy kropkę. Nic go nie ciekawi, nic go nie interesuje, nie ma żadnej wizji, żadnego przekazu – męczy go nawet trwanie.

Cioran

Emil Cioran, „Rozmowy”: Długo starałem się odgadnąć, w jaki sposób ludzie niezdolni zostać chrześcijanami i wiedzący, że przegrali reagowali na pewne wydarzenia. Stwierdzam, że nasza sytuacja i nasza postawa przypomina trochę sytuację z tamtych czasów, z tą różnicą co prawda, że my nie możemy już oczekiwać żadnej nowej religii. Pominąwszy tę okoliczność, znajdujemy się w położeniu ostatnich pogan. Widzimy, że za moment wszystko utracimy, że może już wszystko utraciliśmy i że nie ma dla nas nawet cienia nadziei, nawet najlżejszego widma nadziei.

Mojry

Mojry, boginie przeznaczenia i losu, to Kloto, Lachesis i Atropos. To one przędą nić ludzkiego życia. Kloto, Prządka, rozpoczyna nić życia, Lachesis, Udzielająca, snuje ją, a Atropos, Nieodwracalna, ucina. Przedstawiano je jako kobiety bardzo stare, o pomarszczonych, pooranych bruzdami głębokich zmarszczek twarzach, srebrnych włosach, związanych z tyłu głowy białymi wstążkami i przeraźliwie chudych ramionach wystających spod sukien z bielonego płótna. Ich woli musieli być posłuszni zarówno ludzie jak i bogowie. Spotkaliśmy je w Areopolis na Mani. Dwie z nich były bardzo młode i urodziwe, trzecia, nieco starsza, miała spokojną, łagodną twarz i ujmujący uśmiech. Były bez reszty zajęte dzieckiem leżącym w wózku. Tawerna, którą prowadziły nazywała się „Mojry”. Coś, co może zdarzyć się tylko w Grecji.