Frytki

„Ale po prostu nie wytrzymałam, gdy w czasie przedstawienia zobaczyłam, że widzowie z pierwszego rzędu w czasie przerwy kupili sobie frytki i zaczęli je jeść. Przerwałam przedstawienie, kazałam oddać pudełko z jedzeniem i wyrzuciłam je w kulisy. Wróciłam do grania, ale długo nie mogłam się uspokoić – byłam wściekła”. To cytat z wywiadu z Dorotą Kolak, polską aktorką.

Nie rozumiem trzech rzeczy. Do jakiego poziomu zwyrodnienia lub głodu trzeba dojść, by przychodzić do teatru, żeby jeść? Gdzie w tym czasie była obsługa sali, która powinna była amatorów frytek natychmiast usunąć z widowni? I dlaczego frytki sprzedaje się w teatrze? Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że widzowie „z pierwszego rzędu” w czasie przerwy opuścili teatr, pobiegli do najbliższego punktu sprzedaży frytek, wrócili z tym dość cuchnącym łupem do teatru i zostali wpuszczeni na widownię. Mylę się?

Okruchy

Starogreckie słowo „oime”, tłumaczone jest podobno jako „wątek”, ale może też oznaczać „drogę”, „ścieżkę”. Słowem tym określano … pieśni. Wspaniałe skojarzenie z czymś, co biegnie, wije się, prowadzi, dokładnie tak, jak nieznanymi i niezliczonymi drogami biegnie i prowadzi nas każda opowieść.

Pierwsze mycie nóg Ludwika XIII odbyło się, gdy skończył 6 lat. Henryk IV, jego ojciec, śmierdział podobno „jak ścierwo”, jak to określiła pewna dama z jego otoczenia.

Milion wyobrażany jest w hieroglifach egipskich rysunkiem klęczącego człowieka, wznoszącego w zdumieniu ramiona. Trafne. Podobno wszystko, co powyżej cyfry 3 jest dla naszego umysłu abstrakcją.

Wielu szczęśliwych lat!” – powiedziała Wittgensteinowi służąca w dniu jego urodzin, kiedy leżał, umierając na raka.

S. Márai: „Kto pisze „z łatwością”, w gruncie rzeczy nigdy nie pisze, jedynie stawia litery na papierze. To jest tak, jakby ktoś powiedział: „Bardzo łatwo mi się żyje i umiera, bez żadnych przeszkód”.

Sprawiedliwość

W prasie internetowej wiadomość o tym, że więźniowie dokonali samosądu na pewnym  przywódcy gangu pedofilów w Anglii. Ciekawe, czemu taka informacja miała służyć? Czy chodzi tu o to, abym rozczulił się nad losem „biednego zboczeńca”? Czy może, żebym raz jeszcze uświadomił sobie, że w tak zwanych liberalnych społeczeństwach więźniowie muszą spełniać rolę wymierzających sprawiedliwość?