Życie erotyczne Anais Nin

Noel Riley Fitch, „Anais. Życie erotyczne Anais Nin”: Kiedy krwawienie znowu się rozpoczyna, Hugo odwozi ją do kliniki. Przybywa tam doktor Endler i stwierdza, że nie wczuwa tętna płodu. Jest niemieckim lekarzem i w czasie wprowadzania instrumentu do jej macicy w mieszkaniu przy bulwarze Suchet opowiadał o prześladowaniach Żydów w Berlinie. Teraz mówi jej, że ma zbyt małą miednicę i poród nie będzie łatwy. Pielęgniarki podnoszą Anais nogi (w geście miłości, jak pisze Nin) i przywiązują do stołu w nadziei wywołania naturalnego porodu. Przez dwie godziny, tracąc i odzyskując przytomność, kobieta usiłuje urodzić martwy, zbyt duży dla jej miednicy płód. Próbują następnego rana. „Przyj”, domaga się gniewnie lekarz. Po czterech godzinach Anais pragnie umrzeć. W końcu wyłania się martwy płód z okręconą wokół szyi pępowiną. Kobieta domaga się, by pokazano jej to, co nazwie swoją pierwszą martwą kreacją. 

Karen Blixen

Karen Blixen zmarła śmiercią głodową. W chwili zgonu ważyła zaledwie 38 kilogramów. Przez wiele lat cierpiała na bóle brzucha. Problemy te określano mianem dyzenterii tropicznej, choć diagnoza ta nigdy nie została oficjalnie potwierdzona. Uważa się raczej, że sama powodowała tego typu kłopoty namiętnie nadużywając silnych środków przeczyszczających i stosując lewatywy. Cierpiała na anoreksję. Podczas pobytu w Afryce zaczęła używać khat, czuwaliczka jadalnego, o działaniu podobnym do amfetaminy. Narkotyk ten silnie wpływa na układ nerwowy, powoduje rozluźnienie i euforię, może wywoływać biegunki i halucynację. Po powrocie z Afryki, by zmniejszyć apetyt, używała amfetaminy. Była też namiętną palaczką papierosów, co w połączeniu z minimalnym pobieraniem pokarmu ułatwiło rozwój wrzodu żołądka. Podobno w czasie wizyty w Stanach Zjednoczonych w 1959 roku żywiła się tylko winogronami i ostrygami.

Kłamstwo

Anais Nin, kobieta, której niezwykle rzadko zdarzało się mówić prawdę, prowadziła notatnik z kłamstwami, „teczkę kłamstw”. Praktyczny pomysł. Kłamstwo wymaga znakomitej pamięci, ale najlepsza i najpojemniejsza pamięć podlega ograniczeniom. I kłamstwa też są jakościowo różne; są kłamstwa drobne, niewinne, przypadkowe, małe, zamierzone, ważne, rozstrzygające, banalne, przypadkowe, okazyjne, mimowolne, świadome, celowe, sytuacyjne, etc. Ważne są jednak wszystkie, bo nawet mały błąd może kłamcę zdemaskować lub choćby podważyć jego wiarygodność. Utrata wiarygodności bywa dla kłamcy równie niebezpieczna jak zdemaskowanie; potrafi łatwo zniszczyć najbardziej misterną konstrukcję kłamstw. Kłamca musi więc mieć doskonałą pamięć, ale wiadomo, że nie ma pamięci tak niezawodnej, by mogła unieść setki i tysiące detali, które składają się na misterną i wielowarstwową pajęczynę kłamstw. Zwłaszcza jeżeli ktoś, jak Anais Nin, uczyni z kłamstwa technikę istnienia. Wtedy tylko notatnik może utrzymać całą, zawsze chwiejną, logistykę kłamstwa.