Kilka uwag anty-ekologicznych

Ruchy ekologiczne to odmiana współczesnego flagelantyzmu. Zachęcają do wyrzeczeń oraz pokuty, do samobiczowania się w imię przetrwania. Nie pojmują, że nie chodzi o to, by przetrwać, lecz o to, by żyć. Jest zdecydowana różnica między przetrwać, a żyć. Dla nas, jako gatunku, kwestia przetrwać jest nieinteresująca. Należy zajmować się jedynie pytaniem, co uczynić, by trwać. Życia nie można wymodlić ani zapewnić sobie pokutą. Życie można tylko zdobyć.

Ekologia ma pewne propozycje odnośnie przeszłości, ale absolutnie żadnych godnych uwagi odnośnie przyszłości. Jedyne, co proponuje, to powrót do jaskiń. Tymczasem dobrze wiemy, że nie ma powrotów. Żadne powroty nie są możliwe. Nie można iść do przodu, cofając się. Kiedyś, dawno temu, gdy byliśmy jeszcze odważni, zbuntowaliśmy się przeciwko Naturze i jej ślepej wszechwładzy. Wiele razy udowodniliśmy, że można ją pokonać. Pokazaliśmy, że może i jesteśmy jedną z jej kreacji, ale jesteśmy też i jedyną, która ma szansę sama zdecydować o swoim losie.

Jeżeli chcemy trwać jako gatunek, musimy uczynić Naturę bezużyteczną. Powinno to być naszą główną i jedyną ideą. Dopóki uważamy, że Natura jest użyteczna, uzależniamy się od niej, od jej łask i kaprysów, a Natura to kaprys permanentny. Dopiero, gdy uczynimy Naturę bezużyteczną, uzyskamy moc stanowienia o naszym istnieniu i trwaniu.

Totalnym nieporozumieniem są nawoływania, by ratować Naturę. Natura nie potrzebuje i nie może być uratowana. Natura jest skazana na zagładę. Chodzi tylko o to, by wziąć z Natury i sensownie wykorzystać to wszystko, co pozwoli nam uratować nas samych. Natura nas nie uratuje. Tylko my sami możemy się uratować. Wbrew Naturze. Dokładnie jak na początku naszej drogi.

Te niedorzeczne oskarżenia, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Jak możemy by dobrzy, skoro Natura nie jest dobra? Natura jest bezwzględnym terminatorem, zabójcą bezdusznym i nieubłaganym. Zdołaliśmy częściowo odseparować się od niej wznosząc domy i miasta, ale ona i tak usiłuje je zniszczyć. Jeżeli nie atakuje nas wybuchami wulkanów, trzęsieniami ziemi, tsunami, to próbuje to uczynić przez inwazje wirusów. Obecnie nie przychodzi jej to tak łatwo jak niegdyś, ale to nie znaczy, że pewnego dnia nie znajdzie jakiegoś sposobu, by unicestwić nas ostatecznie i nieodwołalnie. To powinno nam wiele podpowiedzieć.

Ekologia jest zamaskowaną religią. Nosi wszystkie cechy religii. Nie wymaga żadnego wysiłku intelektualnego. By uprawiać ekologię, wystarczy wiara. Ekologia jest religią atrakcyjną, bo jeszcze bardziej prymitywną niż islam. Islam ma pięć zasad. Ekologia tylko jedną.

Nasze myślenie o Naturze i rozumienie jej jest przestarzałe i fałszywe. Jest to doskonały przykładem naszego lenistwa umysłowego. Fakty o prawdziwej naturze Natury mamy tuż przed naszym nosem, ale heroicznie staramy się tego nie postrzegać. Natura jest przewrotna, nieodpowiedzialna, niestabilna, zdradziecka, bezwzględna, mordercza i podstępna. Wiemy od setek tysięcy lat, że w Naturze nie da się żyć. W Naturze nie da się trwać. Można co wyżej przez pewien czas przetrwać. Jeżeli nasz gatunek chce trwać, musi przestać myśleć o Naturze sentymentalnie, bukolicznie i sielankowo. Natura nas nie zbawi i nie ochroni. Naszej fizycznej rzeczywistości nie da się owinąć Naturą jak puchowym śpiworem. Czas już, abyśmy rozpoczęli myśleć o Naturze w diametralnie inny sposób. Powinniśmy zacząć traktować ją przedmiotowo, jako naszą szansę, by oderwać się od niej, aby już nigdy jej nie potrzebować i nie być zdanymi na jej łaskę.