Pod koniec 2021 r. helikopter z fregaty Duńskich Sił Obronnych, podczas misji w Zatoce Gwinejskiej, miał za zadanie zatrzymać grupę piratów. Helikopter oddał strzały ostrzegawcze, po czym został przez piratów ostrzelany. Szczęśliwie żaden duński żołnierz nie odniósł obrażeń, ale w wyniku wymiany ognia zginęło czterech spośród piratów, którzy zaatakowali helikopter. Piąty z nich odniósł tak poważne obrażenia, że trzeba było amputować mu nogę i z tego powodu znalazł się na leczeniu w Danii. Tam mężczyzna został też postawiony przed sądem pod zarzutem spowodowania bezpośredniego zagrożenia życia duńskich żołnierzy. Pod koniec listopada 2022 r. sąd rejonowy w Kopenhadze uniewinnił go, a obecnie otrzymał on zezwolenie na pobyt w Danii. Mężczyzna przebywa w ośrodku dla azylantów i czeka, aż duński odpowiednik Agencji Migracyjnej znajdzie dla niego gminę w której będzie mógł wygodnie spędzić resztę swego życia na koszt duńskich podatników.
I kto mówi, że stara Europa nie jest postępowa? Jeszcze nie tak dawno pirackie kariery kończyły się na szubienicy, podczas gdy dzisiaj mogą rozkoszować się wygodną i niezasłużoną emeryturą. Piraci z dawnych, przedliberalnych czasów, Jolly Roger, William Kidd czy Czarny Bart, bezwzględni rabusie i mordercy, byliby zapewne zachwyceni takim obrotem sprawy – kiedyś było to zajęcie intratne, acz wysoce niebezpieczne. Dzisiaj jest i intratne i bezpieczne.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.