Co jest twoje w Szwecji

Zdolność naszego umysłu do przyswajania serwowanych nam każdego dnia ewidentnych kłamstw, kosmetologiczne poprawionych półprawd, redundantnych informacji i sensacyjnych, a więc pseudoważnych wiadomości dawno już została załamana i przekroczona – codzienny kontakt z wszelkiego rodzaju mediami i niesionym przez nie zaśmieceniem spowodował rozproszenie uwagi, które da się określić tylko mianem totalnego rozkładu. Nasza świadomość, nie wiedząc kiedy, została całkowicie skolonizowana i spacyfikowana. Droga dla cynizmu i podłości stoi więc otworem. Nie mamy już niczego, co moglibyśmy temu przeciwstawić ani obronić się przed tym. By odzyskać zdolność koncentracji i w miarę świeże spojrzenie na rzeczywistość, należałoby wszystkie media wyłączyć z naszego życia przynajmniej na rok. To też uczyniłem w zeszłym miesiącu, wypowiadając abonament na programy telewizyjne i informując tak zwany Public Service (Radiotjänst), że rezygnuję z ich usług. Ku memu zdumieniu dowiedziałem się, że to nie wystarczy. Muszę jeszcze udowodnić, że nie mam już w domu odbiornika telewizyjnego, bowiem tak długo, jak długo mam go w domu, choćby stał w kącie, na strychu czy w piwnicy, muszę uiszczać opłatę za abonament RTV. Odbiornik telewizyjny jest mój, kupiłem go za własne pieniądze, tak samo jak kanapę, sztućce czy półki na książki, ale to państwo decyduje, co jest moje. Okazuje się, że 17 artykuł Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka głoszący, że każdy człowiek, zarówno sam jak i wespół z innymi, ma prawo do posiadania własności i że nie wolno nikogo samowolnie pozbawiać jego własności, nie ma tutaj żadnego zastosowania. O tym, co jest twoją własnością, decyduje w Szwecji państwo.