Lucyna Ćwierczakiewiczowa

Najlepiej wynagradzanym polskim autorem w dziewiętnastym wieku wcale nie był  Henryk Sienkiewicz, lecz Lucyna Ćwierczakiewiczowa. Ta autorka książek kulinarnych, w tym słynnych „365 obiadów” za wydania swoich książek otrzymała w roku 1883 ponad 84 tysiące rubli, co podobno stanowiło niemal trzykrotną wartość sporego majątku ziemskiego. Bolesław Prus, doceniając sukces Ćwierczakiewiczowej napisał „o czym u nas marzył Mickiewicz, to zdobyła pani Ćwierczakiewicz”. Dama słynęła z ognistego temperamentu, łakomstwa, niepośledniej tuszy i równie niepośledniej pyszałkowatości. Zwykła była mawiać, że ”Jeden jest tylko Szekspir i jedna Ćwierczakiewiczowa”. Można ją uznać za ikonę współczesnych celebrytów. Jak oni, kierowała się zasadą, że nieważne, jak mówią, ważne, aby mówili. Kiedy jej tusza osiągnęła tak wielkie rozmiary, że nie mogła już samodzielnie wejść po schodach teatralnego foyer, kazała wnosić się na widownię na krześle, dając stolicy kolejny powód do żartów.

Impresje greckie 2

Ikarios. Ikarios, któremu Dionizos wyjawił tajemnicę uprawy winorośli i produkcji wina. Pewnego razu Ikarios poczęstował winem pasterzy. Prymitywni pasterze uznali upojenie alkoholem za objaw zatrucia. Z zemsty zabili go. Wino nie jest dla prymitywów.

Arabowie chętnie przypisują sobie zasługę destylacji wysokoprocentowego alkoholu, ale pierwszej historycznie poświadczonej destylacji dokonał grecki alchemik Zosimos, żyjący na przełomie III i IV wieku naszej ery. Arabowie, 400 lat później, tylko rozpowszechnili tę sztukę. Jak i wiele innych antycznych wynalazków. W III czy IV wieku Arabowie nie byli w stanie wynaleźć niczego poza pustynnym namiotem.

Znalazłem na pewnym kulinarnym blogu absurdalny wywód. Autor blogu utrzymuje, że roślinę o nazwie fenkuł nazywa się po grecku marathon, ponieważ stała się ona dla Greków „symbolem zwycięstwa i była składnikiem wieńca zakładanego na głowę w trakcie misterium”. Nie wyjaśnia, niestety, jakiego misterium, ale mam nadzieję, że nie miał na myśli misteriów eleuzyjskich. Dalej pisze: „Co ciekawe, fenkuł do tej pory można znaleźć w miejscu, gdzie odbyła się jedna z najsłynniejszych bitew w historii Hellady. Z tego powodu, z sentymentu, nazywa się go gdzieniegdzie „bitwą pod Maratonem”. Brzmi to jak hasło z encyklopedii „Nowe Ateny”, zacnego ksiądza Benedykta Chmielowskiego. Wyjaśnienie tymczasem jest mniej skomplikowane: słowo Maraton istotnie pochodzi od marathos, czyli właśnie fenkuł, a Maraton to po prostu „fenkułowe pole”.

Może to dziwne, ale Odys nie jest rybojadem i po ryby sięga tylko w ostateczności. W epoce klasycznej odmieniło się to radykalnie. Grecy dość późno „odkryli” ryby.

15 października

15 października. Parki w bajecznej scenerii jesiennych barw. Słonecznie i ciepło. Wczoraj było prawie 20 stopni. Dzisiaj dwa stopnie mniej, ale wciąż bezwietrznie i bezchmurnie.  Temperatura wody na Ribersborg wynosi 13 stopni. W porównaniu z zeszłym tygodniem podskoczyła więc o dwa stopnie. W saunach, co niezwykłe, bez tłoku. Wszyscy opalali się na pomostach. Ludzie także na plaży.