Przeszłość jest gliną, którą teraźniejszość formuje według swoich własnych kaprysów. Nasza pamięć pochodzi z przeszłości, ale wybiega w przyszłość. Nie można zlokalizować jej w żadnym konkretnym miejscu naszego mózgu, jest obecna wszędzie w substancji mózgowej. Pamięć jest bogiem naszego mózgu. Mózg bez pamięci to świat bez Boga, czymkolwiek on miałby być. Tym, co jest najstraszniejsze u ludzi dotkniętych chorobą Alzheimera, nie jest może to, że zaciera się przeszłość, ale że znika i sam upływ czasu.
Wiemy już, że nasze wspomnienia też nie są żadnymi gotowymi do zmontowania grupami cząsteczek ani bitami informacji, które można kondensować, przekazywać czy na nowo wprowadzać do obiegu. Możliwe, że na poziomie mózgowym nie ma w ogóle żadnych konkretnych wspomnień, że są tam tylko i wyłącznie sposoby reorganizowania wcześniejszych doznań. Nie ma też ośrodka pamięci w naszym mózgu. Już Bergson podejrzewał, że pamięć może służyć „do przywoływania wspomnień, a nie do ich przechowywania”. Nie jest ona woskową tabliczką z wyrytymi na niej zapisami ani taśmą magnetofonową. Neurony, te tajemnicze drzewa wyścielające nasz mózg, których gałęzie są jednocześnie korzeniami i łączą się jedne z drugimi za pośrednictwem aksonów i delikatnych dendrytów, tworzą złożoność, która tymczsem opiera się naszemu poznaniu. W tej finezyjnej siatce, gęstniejącej coraz bardziej z upływem życia, wspomaganej przez neuroprzekaźniki (acetylocholina, glutaminian, serotonina, dopamina), neurony stale wymieniają między sobą impulsy. Ktoś powiedział, że w jednym mózgu jest sto razy więcej połączeń niż wynosi liczba obecnych mieszkańców Ziemi. Przez całe nasze życie wszystko to wibruje, krąży, pulsuje, niektóre strefy rozgrzewają się, inne pozostają uśpione lub migocą słabo, jeszcze inne łączą się w najdziwniejsze konstelacje. Niektóre pozostają tam na zawsze, jak blizny na naszej tkance mózgowej. Możliwe, że nie ma tam treści. Możliwe, że są tam jedynie nieograniczone zdolności przetwarzania i odnawiania. Pamięć nie jest bowiem wielkim zbiorem doznań, obrazów i słów. Raczej ruchomą siecią, labiryntem, twórczą zdolnością całego mózgu. Możliwe też, że to ona jest samą istotą człowieczeństwa. Nasze wspomnienia żyją i umierają razem z nami, są nieodłączne od naszej osobowości, naszego postrzegania świata, naszych przyzwyczajeń i naszych upodobań. Nasza świadomość w każdej chwili czerpie z morza wspomnień to, co jest jej aktualnie potrzebne i przydatne, nigdy nie czyniąc „przeglądu stanu posiadania”, nie wiedząc i nie dbając o to, jakie przechowuje skarby. Pamiętam, więc jestem.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.