Mysia utopia

Kilka lat temu, w czasie wizyty w Sztokholmie, a było to w miesiącach zimowych, gdy w stolicy Szwecji nie brakuje śniegu, nie bez zdziwienia odkryliśmy w jednym z tamtejszych parków, że kilkanaście drzew zostało szczelnie i pieczołowicie opatulonych w solidne, łóżkowe materace. Wyjaśniono nam, że nie jest to wcale wyraz troski o drzewa, by nie przeziębiły się na trzaskającym mrozie, ale niepokój o zdrowie dzieci, które – zjeżdżając na sankach z górek parkowych – mogłyby zrobić sobie krzywdę zderzając się z drzewem. Powód ten, choć podobno aż nadto oczywisty, jakoś nie przyszedł nam do głowy – zapewne dlatego, że należymy do generacji pterodaktyli i w naszym dzieciństwie, zjeżdżając na sankach z górek, staraliśmy się po prostu drzewa omijać.

Ten obraz opakowanych drzew przychodzi mi do głowy za każdym razem, gdy rozmyślam o dzisiejszej Europie, która – w miarę jak ubywa w niej nośnych idei, prawdziwych autorytetów oraz prawdziwych wartości – nieubłagalnie przekształca się w strefę całkowicie wolną od zdrowego rozsądku. I im bardziej tego zdrowego rozsądku ubywa, tym bardziej koncentruje się tylko na jednym:  na ochronie przed jakimkolwiek ryzykiem, nawet przed brakiem ryzyka. EU z naszą bierną pomocą tworzy Bóg raczy wiedzieć na czyj użytek Nowy Dekalog, w którym pierwszym przykazaniem będzie zapewne gloryfikacja odmienności seksualnych, bowiem wyznawcy liberalizmu głoszą, że jest to najpilniejszy i najbardziej palący problem naszych czasów – to z niego bowiem wynika i sezonowy głód w królestwie Kim Dzong Una, i wojny i analfabetyzm. Tymczasem po cichu i względnie dyskretnie, przez dyrektywy i zalecenia, które de facto prędzej czy później stają się nakazami, decyduje się o tym  jak zrywać awokado, jak nosić kalosze, jak korzystać z drabiny, jak po niej wchodzić i schodzić (twarzą zwrócona w stronę drabiny, trzymając się szczebli i mając cały czas kontakt z drabiną w trzech miejscach, jedna dłoń i dwie stopy lub odwrotnie), zakazuje się dmuchania balonów przez dzieci do lat ośmiu bez nadzoru dorosłych, bo dziecko podczas dmuchania balona może go połknąć, decyduje o sprawach samopoczucia zwierząt, a zwłaszcza kur (klatki muszą być one w pełni wyposażone, mieć oddzielne miejsce na pokarm, wodę, a także posiadać specjalną grzędę, gdzie kura będzie znosiła jajka, ponadto zaleca się by kury stały pazurami do przodu), wydaje się przepisy odnośnie ciężaru kapusty oraz kantów ścian w szpitalach, które to muszą być okrągłe i wykonane według drobiazgowo opracowanych instrukcji. Cała Europa zaczyna upodabniać się do wspomnianego wcześniej sztokholmskiego parku z drzewami opakowanymi w najnowsze typy materaców firmy Tempur, co oznacza, że staliśmy się bezpłodni nie tylko demograficznie, ale i ideowo i zaczynamy przypominać myszy ze słynnego eksperymentu Calhouna w ich czwartej i ostatniej fazie istnienia. 

Obecny ideał Europy, gorliwie i konsekwentnie lansowany nie tylko przez najniższą formę istnienia, jak ich trafnie określał generał Patton, czyli polityków, ale i przez nas, dżdżownice usiłujące praktykować permisywizm, to monstrualnie wielka piaskownica pozbawiona kantów i wypełniona gumową pianką, aby nikt, nawet przypadkiem, nie nabił sobie guza padając. Wkrótce zapewne pojawi się obowiązek umieszczania na każdym skwerku tabliczek ostrzegających typu: Uwaga! Zły wróbel! Prostą drogą zmierzamy więc do finału ze wspomnianej mysiej utopii Calhouna, bowiem życie, które przestaje być ryzykiem, nie oferuje też żadnych szans.