Dom

Z jakiegoś powodu nie potrafię przypomnieć sobie od jak dawna mieszkam już w tym Domu. Wydaje mi się czasem, że nie opuszczałem go nigdy, ale wiem, że to nieprawda – przybyłem tu kiedyś, jak wszyscy. Mgliście, ale pamiętam inne domy, inne krajobrazy i inne miejsca. Nie usiłuję tego zrozumieć i jest mi to obojętne. W tym Domu są również mój ojciec i moja matka, choć o tym dowiedziałem się niedawno. Wysoka kobieta bez twarzy powiedziała kiedyś, że wróciłem za późno i dodała: „Ale twój ojciec wciąż na ciebie czeka i jest bardzo niespokojny. Idź do niego”. Szczególny był ton jej głosu. Mówiła to jak ktoś, kto bardzo chce, abym uwierzył, że to, co powiedziała jest prawdą, a przynajmniej, abym zaakceptował to jako prawdę. Wskazała mi wielkie, rzeźbione drzwi, gdzie mosiężna klamka zdawała się być na poziomie mojej głowy. Za nimi, w ciemnym pokoju, na ogromnym łożu leżał mężczyzna, którego twarz była twarzą człowieka, którego niegdyś znałem. Była to spokojna i mądra twarz. Był to mój ojciec lub ktoś, kto chciał, abym był jego synem. I odtąd jest to mój ojciec. Kobieta bez twarzy jest moją matką. Spostrzegam, że są nieco smutni obawą, że któregoś dnia mogę przestać uważać ich za rodziców, że mogę przerwać tę grę, ale ja czuję, że nie zawiodę ich życzeń. Nie mogę jednak uśmierzyć ich niepokoju, nie mogę im tego powiedzieć, bo wówczas przyznałbym, że nie jestem ich synem. Ale boli mnie ich smutek. Staram się więc być dobrym synem i tylko boję się, by nie popaść w przesadę, bo wówczas stanę się nieprawdziwy i zostaniemy zdemaskowani …