Wyobraźnia jest absolutnie najważniejszą z naszych stref erogennych. Reklama odkryła to i majstruje się przy tym obwodzie całkiem bezmyślnie i bezkarnie. Jest to nieustanne drażnienie wyobraźni, reklamowy petting, który nigdy nie przechodzi w zaspokojenie, ale drażniąc mózgi produkujemy jedynie frustratów, bowiem zwykłe życie dalekie jest od reklamowych rajów. W konfrontacji z beautiful people z oszałamiających reklam i plakatów tak czy inaczej czujemy się jak ubodzy krewni, skazani na konsumpcyjny Trzeci Świat.