Jeszcze przed Powstaniem Styczniowym Polkom skutecznie udawało się wyprowadzać Rosjan z równowagi – i były w tym znacznie lepsze od wielu męskich konspiratorów. Pomysł był tyleż prosty, co genialny: po tzw. „pogrzebie pięciu” (tj. pięciu manifestantów, zabitych przez Rosjan 27 stycznia 1861 r. w Warszawie) nosiły tylko czarne żałobne suknie, bez żadnej biżuterii. A jeśli pojawiała się biżuteria, to wyłącznie w kolorze czarnym i przypominająca kajdany czy łańcuchy. W tamtym czasie było to znakomite posunięcie. Zwróciło uwagę na Polskę w całej Europie. Już nie tylko Polki ubierały się na czarno. Modne Europejski, na znak solidarności lub po prostu, bo tak było modnie, zaczęły nosić czarne suknie albo chociaż czarne kapelusze. Ozdoby z czarnych dżetów zyskały nawet w Hiszpanii nazwę „polskie łzy”. Podobno z upodobaniem taki polski krzyżyk nosiła między innymi córka Karola Marksa.