To, co pospolicie nazywa się kobiecą hipnotyzacją, w gruncie rzeczy rzadko bywa przemyślaną czy zaplanowaną sztuką uwodzenia. Częściej jest to wrodzona, naturalna umiejętność zręcznego zarządzania zasobami podświadomości, umiejętność sugerowania mężczyźnie, jak i o czym ma myśleć i jakie ma mieć pragnienia. Nie byłbym zdziwiony, gdyby to kobieta była autorem chińskiego traktatu Sun Zi, traktatu o sztuce wojennej.