Strzępy 9

… byłam już znużona tą miłością, a więc sytuacja ta była mi na rękę, zwalniała mnie z przykrego obowiązku wyjaśnień  czy tłumaczeń – musiałam tylko dołożyć odrobinę starań, by jakoś ukryć zadowolenie. Ale sama wiesz, że my, kobiety, akurat to potrafimy doskonale.

Natura

Epoka geobotanicznego kosmosu kończy się definitywnie, gdy pojawia się prawdziwe miasto, greckie miasto. Sokrates, dziecko miasta, mówi, że nie czuje żadnej wspólnoty z drzewami rosnącymi na zewnątrz murów miejskich. Moda na gloryfikację natury, tak dziś promowana, to poroniony potworek naszego strachu. F. Nietzsche: Czujemy się spokojnie i przyjemnie na łonie natury, bo nie ma ona swego zdania na nasz temat.

Kogo kochamy

Czy istotnie kochamy kogoś poza samym sobą? Nie. Kochamy zawsze nasze wyobrażenie o tej drugiej osobie, kochamy jej obraz, urojony przez nasze potrzeby i oczekiwania, czyli w gruncie rzeczy kochamy tylko i wyłącznie siebie samych. W miłości poszukujemy osobistej przyjemności za pośrednictwem własnych wyobrażeń, podobnie jak w seksie poszukujemy prywatnej przyjemności za pośrednictwem drugiego ciała.

Powieść z epoki Ming

Powieść chińska z epoki Ming. Ta powieść nigdy nie była ani zamknięta ani skończona raz na zawsze. Jakaś drobna historyczna wzmianka, jakiś nowy fakt, jakaś anegdota – wszystko to wzbogacało ją w nowe szczegóły, w nowe epizody. Każde wydanie mogło wprowadzać nowe warianty do tekstu. W rozwoju jednej i tej samej powieści z epoki Ming nie można nawet ostatniej redakcji uznać za szczytowy moment dzieła.

My piszemy tom drugi, trzeci, etc. Oni poszerzają tę samą powieść. Ideał Ortegi y Gasseta: powieść jak rafa koralowa.

Pokolenie 68

„Zabawa w komunizm”, Bettina Röhl : Przedstawiciele pokolenia ’68 popełniali wyłącznie błędy, nigdy nie zhańbili się żadną produktywną pracą, a mimo to decydują o wszystkich sprawach państwowych i społecznych, dominują dzisiaj w kulturze, sztuce, wymiarze sprawiedliwości i wielu innych dziedzinach. O takiej pozycji nie śniło się żadnym elitom w dotychczasowej historii ludzkości.

Zachodnim „rewolucjonistom” rzeczywiście nie można odmówić bezczelności. Swoją walkę o nowy popkomunizm toczyli poubierani w markowe ciuchy i futra z norek. Rudi Dutschke, Ulrike Meinhof, Joschka Fischer czy Daniel Cohn-Bendit przyjeżdżali na demonstracje antypaństwowe swoimi najnowszymi porsche. Przyjemnie było należeć do awangardy, posiadać pieniądze – najlepiej odziedziczone lub zdobyte dzięki głoszeniu haseł lewicowych – być młodym i żyć na Zachodzie w tłustych i sytych latach 60. i 70.

Jan Chryzostom

Jan Chryzostom, największy kaznodzieja Kościoła Wschodniego, zmarły około roku 407, widział małżeństwo jako remedium concupiscentiae czyli lekarstwo na pożądanie seksualne. W naszej epoce facet byłby feministą, liberałem i słynnym seksuologiem z prywatną praktyką.

Zabawna istota

Człowiek jest zabawnym istotą: pożąda bezpieczeństwa, ale bezpieczeństwo nudzi go śmiertelnie; boi się śmierci, ale śmierć go fascynuje; podobno nienawidzi przemocy, ale z upodobaniem ją stosuje; jest stadny, ale z innymi żyje raczej z konieczności niż z chęci; buduje i tworzy, ale tym, co go podnieca naprawdę jest niszczenie; uznaje za swój ideał braterstwo wszystkich ludzi i na każdym kroku temu zaprzecza; istnieje w dziś, ale żyje głównie we wczoraj i w jutrze, całkiem nie troszcząc się o dziś; zawsze marzy o wolności i zawsze z niej rezygnuje; kocha się w epoce AIDS bez kondomów, ale bardzo zamartwia się odrobiną trójchloroetylenu w wodzie pitnej;  szuka podniet uciekając przed nudą, która jest rezultatem bezpieczeństwa, ale zaspokoiwszy się znów szuka bezpieczeństwa, które stwarza problem nudy …

Chciałbym przypomnieć

Tym, którzy nie pamiętają albo nie chcą pamiętać chciałbym przypomnieć tylko jeden znaczący szczegół: więźniowie gułagów musieli wysyłać Stalinowi życzenia urodzinowe. Czy coś podobnego miało też miejsce w Auschwitz? Czy Żydzi pisali kartki urodzinowe z życzeniami dla Hitlera? Nie. Naziści nie organizowali też sądów, podczas których Żydzi musieliby zeznawać, iż działali w międzynarodowym spisku przeciwko Niemcom. Ale komuniści potrzebowali takich zeznań i aktów skruchy. Uważali, że każdy człowiek musi potwierdzić ich rację. Tymczasem dzisiaj faszyzm jest beeee, a komuniści zasiadają w europejskich parlamentach. Zwariowałem?

Hawking

Już w 2014 roku Hawking potwierdził, że nie wierzy w żadnego boga. W ostatniej książce „Brief Answers to the Big Questions” stwierdził, że bardziej prawdopodobna wydaje się możliwość podróżowania w czasie oraz istnienie inteligentnych cywilizacji w kosmosie. „Nie ma boga. Nikt nie kieruje wszechświatem. Od stuleci uważano, że osoby takie jak ja, niepełnosprawne, żyją pod przekleństwem, zadanym przez boga. Wolę myśleć, że wszystko można wyjaśnić w inny sposób, prawami natury” – napisał. Hawking był przekonany, że wszechświat powstał spontanicznie z niczego, w zgodzie z prawami nauki. Jego zdaniem, nikt nie kieruje naszym losem i nie ma życia po śmierci. Jedyny bóg, który mógłby być zgodny z prawami fizyki, byłby bogiem, który nigdy nie wpływa bezpośrednio na funkcjonowanie wszechświata.

Ludzie i myszy

W eksperymentach (Gerd Kempermann, Ulman Lindenberger) prowadzonych na myszach udowodniono, że w niektórych rejonach mózgu przez cale życie tworzą się nowe komórki nerwowe. Dzieje się tak wówczas, gdy zwierzęta uczą się czegoś nowego. Nazywano to neurogenezą. Jeszcze 15 lat temu powiedzenie czegoś takiego graniczyłoby zapewne z herezją, dziś jednak wiemy to na pewno: u myszy nawet w bardzo podeszłym wieku, które stale musiały na nowo odnajdywać drogę w labiryncie, tworzą się neurony w hipokampie. To nie wszystko. Zwierzęta te potrafią rozwiązywać skomplikowane zadania ze znacznie większą łatwością niż ich rówieśnicy, w których mózgach nie powstały nowe neurony.

von Ditfurth

H. von Ditfurth: „Naziści nie byli tymi za których dzisiaj chętnie się ich bierze. „Naziści przejęli władzę” – to tak brzmi, jak gdyby brązowo umundurowana armia okupacyjna przyszła z zewnątrz i ujarzmiła biednych Niemców. Nazistami byliśmy wszyscy, w rozmaitych stopniach rozcieńczenia”.

Hipokryzja

Mój znajomy, bardzo zwiędły pięćdziesięciolatek, pragnąc imponować, głośno wyraża swój podziw dla filozofów i mędrców. Nauczył się nawet paru nazwisk i powołuje się na nie przy każdej okazji. Frazesy, tak zwane złote myśli, mądrości ze ściennych kalendarzy, tako rzecze Nietzsche, tak mówił Heraklit, tak twierdził Kant. Po cichu natomiast oddaje się –  jak większość pięćdziesięciolatków, srodze już znudzonych tak sobą jak i życiem – lekturze kiepskich powieści, biografiom morderców, oszustów i przestępców, różnych Stalinów i Mao-tse-tungów. Po filozofów sięga tylko wtedy i tylko po to, by tropić tzw. pikantne lub skandaliczne szczegóły. Z biografii Einsteina zapamiętał więc tyle tylko, że ten genialny fizyk miał dwie żony i pierwszą, bardzo oddaną mu kobietę, porzucił, gdy przestała mu być potrzebna. Nie, nie propaguję poważnego czytania filozofów, nie propaguję czegokolwiek. Chodzi mi jedynie o naszą hipokryzję. W średniowieczu najpopularniejszą lekturą były „Żywoty Świętych”, czytywane wtedy równie chętnie jak obecnie „żywoty” wszelkiej maści aktoreczek, sportowców i kanciarzy, a przecież ta wielce nabożna lektura w niczym nie poprawiła ówczesnego człowieka. Bawi mnie jednak nasza bezgraniczna hipokryzja: pamiętniki Casanovy czytamy z wypiekami na twarzy, a biografii Kanta nie czytamy wcale, a pierwszym mówimy z pogardą, że był uwodzicielem, oszustem i dziwkarzem, a drugiemu, a priori, nic o nim nie wiedząc, przyznajemy tytuł mędrca, choć osobiście sądzę, że życie Casanovy było stokroć mądrzejsze niż życie wątpliwego mędrca z Królewca, egoisty, hipochondryka i w ogóle dość marnej postaci.

Sok z marchwi

Nikotyna, alkohol, kawa i herbata mają swoje zasługi dla literatury. W obłokach alkoholu i dymu powstawały takie dzieła jak Jądro Ciemności, Czarodziejska Góra, Pod Wulkanem, Komu bije dzwon, Zwrotnik Raka, Człowiek bez właściwości, Bunt mas, w morzu kawy rodziła się cała Komedia Ludzka, w potokach herbaty Klub Pickwicka. Czy ktoś może wie, co wielkiego powstało przy soku z marchwi?

Wrodzony zespół niedoboru intelektu

First Church of Christ Abortionnists (Pierwszy Kościół Chrześcijańskich Aborcjonistów) , naśladując chińskich komunistów, postuluje przymusowe aborcje. Voluntary Human Extinction Movement (Dobrowolny Ruch na Rzecz Zagłady Ludzkości) walczy o to, by zlikwidować rasę ludzką za życia jednego pokolenia. Najlepiej w jakimś spektakularnym, wodorowym wybuchu. GAIA Liberation Front ma za cel rozprzestrzenienie śmiertelnego wirusa, który upora się z ludzkością szybko i skutecznie. Sekta Shincheonji (Nowe Niebo i Ziemia) głosi, że dusza Jezusa wcieliła się w ciało Lee Man-hee, założyciela ich ruchu. Lee w swoich kazaniach wyjawia, że Jezus powiedział mu, że świat już się skończył, a obecnie wszyscy po śmierci żyjemy w niebie.

To, że tego rodzaju kościoły, ruchy i sekty mają swoich wyznawców, można wytłumaczyć tylko objawem wrodzonego zespołu niedoboru intelektu u znacznej części ludzkiej populacji.

Zmysły i umysł

Nasze zmysły, zwłaszcza wzrok, ochoczo fraternizują się z rzeczywistością. Oswajają się z nią szybko i szybko tracą nią zainteresowanie, w ustawicznej pogoni tylko za tym, co nowe lub nieznane. Przeciwnie nasz umysł. Umysł jest podejrzliwy i nieufny. Długo przygląda się każdemu zjawisku, buduje wyobrażenia, zmienia je, poprawia, uzupełnia. To sprawia, że świat wydaje się nam tajemniczy, skomplikowany i fascynująco bogaty. Jak w banalnym przykładzie: nagie ciało kobiety, choćby najpiękniejsze, nuży nas prędko; umiejętnie zakrywane, długo nie przestaje podniecać.

Jedynacy i zwierzenia

Jedynacy nie umieją zwierzać się i nie lubią zwierzeń. Przychodzi to im z ogromnym trudem, gdy zostaną do tego zmuszeni. To zrozumiałe. Nigdy tego w dzieciństwie nie wytrenowali. Nie mieli z kim. Nie zwierzają się więc, bo nie potrafią. Tworzą mity. Ich opowieści o sobie są czymś w rodzaju twórczości literackiej. Niekiedy znakomitej.

Pytania i władza

Wypytywanie to wnikanie w głąb. Zadanie pytania to zawsze wypowiedzenie wojny, uczynienie z pewnej kwestii casus belli. Tam, gdzie stosuje się pytania jako instrument władzy, wrzynają się one w psychikę pytanego niczym ostrze sztyletu. Pytania bez odpowiedzi są jak strzały wypuszczone w powietrze.

Następstwem pytań jest zawsze wzrost poczucia władzy u pytającego; budzą one w nim chęć, by postawić ich więcej. Im częściej indagowany poddaje się pytaniom, tym silniej podporządkowuje się. „Wolność osoby polega w znacznej mierze na ochronie przed pytaniami. Najbardziej despotyczna tyrania to ta, która pozwala sobie na najbardziej obcesowe pytania”. (Masa i władza, E. Canetti).

 

Urbs

Brana widuje się teraz w towarzystwie Eurydyki. Mówią, że była posągiem, który stał w pobliskim parku, ale ujrzawszy go zeskoczyła z cokołu i od tego czasu nie rozstają się ani na moment. Ja w to nie wierzę, ale i nie dochodzę prawdy. Tutaj w dobrym tonie są legendy, a prawda uchodzi za wulgaryzm.

Widziałem też Erosa. Podobno kiedyś pojawiał się bardzo rzadko i uśmiechał się tylko do wybranych. Teraz dość często przynoszą go na Bazar. Jest nie większy niż opakowanie na środki antykoncepcyjne, tak żałośnie słaby, że nie może nawet unieść łuku i uśmiecha się do wszystkich, którzy uśmiechają się do niego. Nadal cieszy się jednak ogromną sympatią i popularnością i każdy pragnie go dotknąć. We mnie wzbudził jedynie litość – podobnie jak Don Juan, który jest barmanem w barze dla lesbijek, daje się upakarzać Safonie, trenuje z zapałem tenisa i lubieżnie spogląda w stronę wysportowanych efebów.

Za Bazarem, w dzielnicy Marzeń, znajduje się pracownia Pigmaliona. Pigmalion jest niski, gburowaty i złośliwy jak gnom. Zaglądam do niego od czasu do czasu. Ostatnio pokazał mi prototyp najnowszej Galatei. Jest piękna, długonoga i świetnie zbudowana, a jednak w oczach Pigmaliona czają się niepewność i zmęczenie. Poprzednia Galatea ani nie drgnęła mimo jego zaklęć i błagań, ale przebudziła się natychmiast, gdy do pracowni weszła pewna znajoma Pigmaliona. Nie otrząsnął się jeszcze po tym ciosie, nie chce o tym rozmawiać i krążą pogłoski, że skończył się i nie ożywi już nawet zwykłej śmiertelnicy.

Bibijilny Raj, z tresowanymi zwierzętami i starannie wyselekcjonowaną roślinnością, odwiedzam głównie ze względu na znakomitą klimatyzację. Adam i Ewa leżą obok siebie na zanieczyszczonej plaży, piasek jest szary, gdzieniegdzie brunatne plamy ropy, puszki coca-coli, niedopałki papierosów, telefon komórkowy. Za nimi rośnie jabłoń z gatunku niskopiennych. Ugina się pod ciężarem owoców, ale są małe i gorzkie i nikt ich nie zrywa. Nigdzie ani śladu Boga, Węża czy komarów. Powiadają, że kiedyś było inaczej i można to jeszcze zobaczyć na wyblakłych fotografiach w Muzeum Starych Dobrych Czasów, gdzie obok Wiary, podobnej do pasa cnoty, leżą pozory cieńki jak nasit przetykany złotem, obok Nadziei, ślepej, lecz oszałamiająco pięknej, spoczywają złudzenia misterne jak flamandzie koronki, i tylko Miłość przedstawiona jest, nie wiedzieć czemu, w postaci swojej chemicznej Trójcy: jako Dopamina, Endorfina i Oksytocyna.

Z Diotymą umówiłem się na tarasie wytwornej kawiarenki w Mantylei. Przyszła w białej, długiej sukni. Opalone udo, zalotnie ciemniejące w wysokim rozcięciu, ożywiało senne twarze żigolaków, drzemiących w cieniu kolorowych parasoli. Gdy wspomniałem o Sokratesie, roześmiała się swobodnie:

 

                                              Na Baala! Nie, o metafizyce nie było nawet mowy,

                                                A przy tym sposób w jaki patrzył na jej biust:

                                            Po prostu miał na nią ochotę. A Plato zwykły łgarz,

                                               Ale czytała; pewnie chwyci. Zapaliła papierosa.

                                                   Był ranek, rześki wiatr, jeszcze dość pusto –

                                                 Jak zwykle o tej porze. Tylko przy coctailach

                                                   Kilka rozleniwionych dam i dusze boga Re –

                                                      Czaple brodzące w lazurowej wodzie …

(URBS, fragment powieści)

Gardzisz Europą

Gardzisz Europą, plujesz na Europę, wstydzisz się Europy, chociaż jesteś Europejczykiem, durniu? Jeżeli nie Europa, to co nam jeszcze pozostaje? Azja może? Albo Afryka? Który z tych mrówczych, kolektywnych światów proponuje jakąkolwiek całościową wizję? Który z tych światów jakąkolwiek wizję rzeczywistości posiada? Jeżeli uniecestwimy Europę potrzeba będzie setek lat, by pojawia się jakaś cywilizacja – powtórzy się upadek Rzymu.

3 motywy historyczne

Obalony szwedzki król, Eryk XIV, miał syna, który urodził się na kilka miesięcy przed ślubem rodziców. Mimo późniejszej koronacji matki, młody Gustav zwany Erikssonem był na ogół uważany za bękarta. Jan III obawiał się go jednak. Po zdobyciu władzy zamierzał początkowo zgładzić go, później jednak zmienił zamiar i wysłał bratanka na Mazowsze, do Polski. Gustav miał być wychowany na katolika, miał stał się katolikiem i czuć się obco we własnym kraju. Pierwszym etapem podróży Gustava był dwór Anny Jagiellonki, potem kształcił się w kolegiach jezuickich. Spokojny i opanowany Gustav, jako ewentualny pretendent do tronu szwedzkiego był przedmiotem zainteresowania wielu dworów europejskich. Dzięki czemu przemierzył Europę od Moskwy do Madrytu. Jego życie jest znakomitym materiałem na powieść.

                                                                      ***

I jeszcze jeden królewski bękart o podobnie bogatym i barwnym życiorysie: kochanką Władysława IV Wazy była mieszczka lwowska Jadwiga Łuszkowska, zwana Jadwiszką. Ich romans trwał wiele lat, Jadwiga oficjalnie zamieszkała na Zamku, czując się tam panią, i została „odprawiona” dopiero wtedy, gdy Władysław poślubił Cecylię Renatę. Pod wpływem nalegań żony król zmuszony był wydać Jadwigę za Jana Wypskiego, któremu nadał za tę „przysługę” starostwo mereckie. Syn królewski, urodzony przez Jadwiszkę, także przewędrował później całą Europę, używając nazwiska hrabiego Wazy, hrabiego Wasenau, czasem Wasenhof. Zwiedził Anglię i Hiszpanię, wiele lat przebywał we Francji, ostatecznie osiadł w Rzymie, gdzie został mianowany przez swoją krewną, królową szwedzką Krystynę, kapitanem królewskiej gwardii. Papież Aleksander VIII mianował go szambelanem. Zmarł w Rzymie jako ostatni przedstawiciel polskiej linii Wazów. Jego spadkobiercą został kardynał Jan Franciszek Albani, późniejszy papież Klemens XI, który ufundował hrabiemu de Wasenau grobowiec w kościele S. Francesco delle Stimmate.

                                                                      ***

W czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej zwłoki Stanisława Leszczyńskiego, króla Polski oraz władcy Lotaryngii, zostały wyciągnięte z trumny i zbeszczyszczone, a jego obciętą głowę motłoch z triumfem obnosił po mieście. Jednak jego prochy, po wielu przejściach, w końcu dotarły przez Petersburg do Polski, natomiast szczątki jego żony, Katarzyny Leszczyńskiej, która zawsze ogromnie za krajem tęskniła, pozostały na obczyźnie.

Kartofel

Kiedy pierwsze ziemniaki dotarły do Europy, uważano je za nieczyste. Przypominały trufle (cartruffles, kartofel, stąd polskie kartofle) lub jądra. Wyznawcy jednej z rosyjskich sekt utrzymywali, że skoro o ziemniaku nie ma mowy w Biblii, to z całą pewnością musi chodzić o jakieś paskudne wynaturzenie przyrody. Zmienili zdanie dopiero wtedy, gdy odkryli, że z ziemniaka da się robić wódkę.

Zofia Kucówna

Zofia Kucówna: Nigdy nie należy się przyznawać, za nic w świecie! Ja też takiej szczerości nie oczekiwałam od moich partnerów. Nie życzę jej sobie. To jest twoja intymna sprawa, nie mam z nią nic wspólnego. Dla mnie ważne jest, co zdarza się między nami, reszta mnie nie interesuje. Uważam, że tzw. uczciwość małżeńska kończy się niejednokrotnie grobem małżeństwa. Jeśli zdradziłeś i masz z tego powodu rozdrapy, męcz się sam. Ja tylko żądam dyskrecji. Zdradzonego powinno się oszczędzić. No, chyba że zostaniesz złapana in flagranti. Wtedy, cholera, nie ma wyjścia.

Język i slang

Zmiany reakcji dwóch sprzężonych ze sobą systemów o stałych reaktywnościach są zawsze jednakowe. Przekład: wilk, żeby dogonić zająca biegnie coraz szybciej, ale i zając biegnie coraz szybciej, by ujść pogoni. Iloczyn reaktywności dwóch sprzężonych systemów wyraża się liczbą niemianowaną, jest wielkością bezwymiarową, co w wolnym przekładzie na nasz prymitywny slang znaczy, że w miłości słuchanie miłych słów skłania jednego partnera do pieszczot, a drugiego pieszczoty skłaniają do wypowiadania miłych słów.